Amortyzatory samochodowe, cz. 1

Z popsutymi amortyzatorami można jeździć, ale czy to bezpieczne?

Samochodowy amortyzator to element całkiem niepozorny – z zewnątrz pojazdu wcale go nie widać, a w dodatku wygląda całkiem w porządku – i to nawet wtedy, kiedy jest niesprawny. Na dobrą sprawę można zupełnie nieświadomie nadal jeździć z popsutymi amortyzatorami – ale czy to bezpieczne?

Encyklopedyczna definicja podaje, że amortyzator jest elementem zawieszenia, który służy do tłumienia drgań resorowanej masy pojazdu. Działanie amortyzatora polega na pochłanianiu energii drgań pojazdu i zamianie jej na odprowadzaną na zewnątrz energię cieplną.

Bezpieczeństwo i komfort

Skoro rolą amortyzatora jest tłumienie drgań, to wynikają z tego dwie ważne funkcje. Podstawową i najważniejszą jest utrzymywanie kół samochodowych w stałym kontakcie z nawierzchnią; koła są więc dociskane do jezdni przez amortyzatory. Ten samochód, którego koła podczas jazdy po nierównościach jezdni odbijają się od nawierzchni i tracą kontakt z drogą, staje się pojazdem niesterowalnym, bo istotą bezpiecznego ruchu jest stała i dobra przyczepność kół. Drugim zadaniem amortyzatorów jest tłumienie nierówności drogi, a więc zapewnienie komfortu jazdy.

To właśnie amortyzatory odpowiadają za długość drogi hamowania i za stabilność kierunkową pojazdu. Trzeba przy tym uświadomić sobie, że nawet idealnie sprawny układ hamulcowy staje się nieskuteczny, jeżeli nie są sprawne wszystkie amortyzatory. Także układ ABS przestaje spełniać swoją funkcję, gdy zawodzą amortyzatory.

Niesprawność tych elementów znacznie zwiększa ryzyko wypadku. Doświadczenia i badania przeprowadzone przez wytwórców amortyzatorów dowodzą, że przy amortyzatorach sprawnych tylko w 50% droga hamowania przy prędkości 70 km/godz. z jednym pasażerem w samochodzie wydłuża się o 2,6 m w porównaniu z amortyzatorami w pełni sprawnymi. Jeżeli zaś w dodatku nawierzchnia nie jest równa, to auto z czterema pasażerami na pokładzie ma drogę hamowania wydłużoną aż o 12,1 m!

Podczas jazdy na mokrej nawierzchni efekt aquaplanningu przy amortyzatorach całkowicie sprawnych pojawia się przy prędkości 125 km/godz., a przy amortyzatorach w połowie zużytych – już przy 109 km/godz.

Na czym to polega?

Auto wyposażone w nowe amortyzatory i system ABS, jadąc z szybkością 50 km/godz. po śniegu lub lodzie, zatrzyma się po 28,8 m od chwili rozpoczęcia hamowania. Jeśli zaś amortyzatory są w połowie zużyte (sprawność niższa o 50%), to droga hamowania wydłuży się do 35,4 m, a koła zablokują się podczas hamowania, bowiem zużyte amortyzatory zakłócają funkcjonowanie układu kontrolnego w systemie ABS.

Badania dowiodły również, że niesprawne amortyzatory przyśpieszają zużycie opon i powodują odczuwalny wzrost stresu i zmęczenia u kierowcy; na dodatek bujające się auto przyczynia się do oślepiania kierowców innych pojazdów. Jak zatem widać, wadliwie działające amortyzatory bardzo radykalnie podnoszą ryzyko wypadków. Hamowanie trwa dłużej i można nie zatrzymać się przed przeszkodą. Można także wypaść z drogi, bo auto na nierównościach nadmiernie buja się i porusza chybotliwie.

Usterki amortyzatorów najczęściej umykają uwadze, bo utrata skuteczności następuje powoli (więc kierujący stopniowo i podświadomie się do tego przyzwyczaja), zaś właściwa kontrola sprawności tych elementów nie polega na oględzinach, lecz na ich badaniu na specjalnym stanowisku diagnostycznym (np. podczas okresowych przeglądów technicznych, wymaganych do wznowienia ważności dowodu rejestracyjnego pojazdu). Taki test powinno się przeprowadzać nie rzadziej niż raz na 20 tys. kilometrów. Oszczędności czynione w tej dziedzinie mogą kosztować bardzo drogo.

Prawdą jest, że amortyzatorów nie widać, ale one są równie ważne, jak sprawny układ hamulcowy czy też dobre ogumienie. W praktyce warsztatowej dość często się zdarza, że pomimo wyraźnych i oczywistych wskazań, mechanicy muszą się sporo nagimnastykować, żeby w końcu skłonić klientów do wymiany amortyzatorów.

Fot. Shutterstock.com

Napisz komentarz: