Nowe technologie w przemyśle motoryzacyjnym, cz. 3

Pandemia COVID-19 skomplikowała sytuację przemysłu samochodowego, okresowo ograniczając zapotrzebowanie na nowe samochody. Fabryki musiały zmniejszyć produkcję także z powodu restrykcji sanitarnych, zachorowań wśród własnych pracowników oraz mniejszej dostępności podzespołów i materiałów. Bardzo dotkliwy okazał się brak półprzewodników, o którym szybko zrobiło się głośno.

Efekty uboczne cyfryzacji

Podzespoły półprzewodnikowe są powszechnie wykorzystywane od dziesięcioleci, ale w ciągu ostatnich 20–30 lat zapotrzebowanie przemysłu motoryzacyjnego na te elementy wzrosło wielokrotnie. Ten trend będzie się nasilał wraz ze wzrostem produkcji pojazdów z napędem hybrydowym i elektrycznym oraz samochodów wyposażonych w zaawansowane systemy komputerowe, zwłaszcza zdolnych do jazdy autonomicznej.

Wśród elementów półprzewodnikowych pożądanych przez przemysł motoryzacyjny są układy scalone wielkiej skali integracji: mikroprocesory, mikrokontrolery, pamięci, wyspecjalizowane czujniki, przetworniki analogowo-cyfrowe i cyfrowo-analogowe, elementy optoelektroniczne. Lista jest długa, a podaż została bardzo zredukowana. O podzespoły półprzewodnikowe konkurują inne branże: automatyka przemysłowa, producenci komputerów, aparatury medycznej, urządzeń pomiarowych, urządzeń audio, telewizorów.

Podzespoły są produkowane i dostarczane w systemie just-in-time. Wytwórcy nie gromadzą rezerw w magazynach, a jeśli tak, to są one minimalne, a okres przechowywania często liczy się w godzinach. W takich warunkach wstrzymanie produkcji elementów półprzewodnikowych wywołuje lawinę opóźnień: staje produkcja modułów sterowników silników (ECU), komputerów pokładowych i innych. Producenci OEM, którzy również zaopatrują się w systemie just-in-time, nie mają wielkiego wyboru – mogą zatrzymać produkcję albo produkować samochody bez elektroniki i magazynować je w oczekiwaniu na wznowienie dostaw.

U podstaw półprzewodnikowego kryzysu leżą przerwy w dostawach płytek z monokryształu krzemu, na których, w wyniku skomplikowanych procesów, powstają układy scalone. Technologia wytwarzania tego podstawowego surowca jest znana i rozwijana od dziesięcioleci. Osiągnęła poziom, który wymaga zachowania tak rygorystycznych warunków produkcji, że podłoża do najbardziej złożonych układów scalonych potrafi produkować jedynie kilka firm na świecie. Ograniczenia w transporcie i zatrudnianiu pracowników odcięły rynek mikroelektroniki od dalekowschodnich kooperantów. W rezultacie światowy przemysł motoryzacyjny doświadczył zapaści.

Zmiana układu sił

Zapotrzebowanie na nowe technologie otwiera dostęp do rynku motoryzacyjnego firmom, które przez wiele lat nie miały wielkich szans na włączenie się do gry: małym producentom, start-upom, firmom programistycznym. Zwłaszcza te ostatnie, czasami zatrudniające kilka lub kilkanaście osób, mogą z powodzeniem pracować nad oprogramowaniem, które docelowo będzie wykorzystywane przez wielkie koncerny.

Część takich przedsiębiorstw zostanie przejęta przez gigantów i włączona do ich działów rozwojowych, ale wielu innowatorów może wybrać ścieżkę samodzielnego rozwoju i czerpać z tej strategii wymierne zyski. To stwarza szansę na odświeżenie rynku, podzielonego dotychczas między dobrze znanych graczy.

Fot. Shutterstock.com

Napisz komentarz: